magazines-1108801_1280

(De)mo(ty)wacja

Lektura jednej z kolorowych gazetek. Mają uchylić nam nieco drzwi, za którymi jest „wyższy”, „lepszy”, „ciekawszy”, „x-szy” świat. Zasadniczo mają trzy części: relacje, wywiady, poradniki. Zwłaszcza te drugie i trzecie mają nas motywować. By wspinać się na Himalaje. A przynajmniej Tatry.

Wywiad z aktorką. Nie musi wyjść z domu umalowana. Ale sesja w gazetce profesjonalna, oczywiście wypisane marki ubrań, stosowne w pozy w jakimś ładnym miejscu – nie zawsze dostępnym dla każdego, czy przez kwestie funduszowe, czy tożsamościowe, czy fizyczne. Usta może nawet na botoksie. Szlagiery o przełamywaniu siebie, poszukiwaniu wyzwań, byciu sobą. Czy to nie sprzeczny przekaz?

Poradnik zdrowotny. Jedna strona promuje naturalne metody radzenia sobie z taką czy inną chorobą albo „mankamentem” urody, ale druga już reklamuje (konkretne) suplementy diety. Sprzeczność?…

Poradnik psychologiczny. Cała sytuacja ładnie opisana, ubrana w ładne słowa. Ale czy naprawdę to można zastosować w każdej sytuacji? Czy taki autor może zrozumieć każdego z nas – zazwyczaj anonimowych czytelników?

Nie trzeba jednak lubować się w kolorowych pismach. Ile tekstów i nagrań w Internecie! Motywacja, samorozwój, bycie sobą, trening personalny. Świetne hasła. Nierzadko to wszystko promują celebryci. Wygląda ładnie, brzmi pięknie.

Ale… Czy to jednak nie demotywuje? Każdy z nas ma jakieś ograniczenia, nie bójmy się tego przyznać: fizyczne, intelektualne, finansowe, rodzinne, prawne, (świato)poglądowe itd. I tak patrzymy na tych celebrytów żyjących ładnie i mówiących pośrednio o tym, że i inni tak mogą. Ale wiemy, że jednak często po prostu nie możemy. Pojawia się żal. Odechciewa się.

Lecz, czy owi celebryci są naprawdę szczęśliwi? Ci, co nie udają, pewnie często tak. Ale oni są zazwyczaj mnie medialni, co przeczy idei bycia celebrytą. Ilu tych celebrytów mówiąc o szczęściu i motywacji popada w różne nałogi, czasem doprowadzając się do samobójstwa, co jest skrajnym skutkiem demotywacji?… Patrzymy na nich jak na ludzi sukcesu, zapominając, że to są osoby z takimi samymi słabościami jak my. Z toalety przecież też korzystają, różne inne potrzeby fizjologiczne również mają. A swoje słabości maskują. Ilu z nich jest naprawdę sobą? Robert Lewandowski mógł wyrazić siebie przez zapuszczenie zarostu dopiero po skończeniu się jego kontraktu z firmą produkującą maszynki do golenia. Jakże wymowne.

Tak, te wszystkie oferty mają nas motywować tylko do kupna czegoś. Nowego ciucha, kursu takiego czy owego, nowego sprzętu elektronicznego… Bo wtedy to nam ułatwi realizację marzeń, bo będziemy sobą. Jak się czuje osoba niepełnosprawna czytając i oglądając takie rzeczy?… Raczej jej to nie motywuje. Ułatwi nam bycie sobą? Raczej rozleniwi w prawdziwej pracy nad sobą, a pozwoli kreować swój wizerunek. To, jak patrzą na nas inni, a nie to, jacy jesteśmy, tyle że w wersji rozwojowej.

Co to jest szczęście? Różne są definicje. Dla mnie to zgoda ze sobą i z otoczeniem, nieustanny rozwój siebie i relacji z otoczeniem, ludźmi wokół siebie i wszystkim, poznawanie. Jak widać, dążenie, ruch. Ruch bez motywacji nie jest możliwy. A widać to doskonale w tym słowie: ruch po angielsku to „move”, po łacinie „movens”. „Mowacja”. Wstawmy „Ty” do środka. „MoTYwacja”.

To znaczy, że aby być zmotywowanym do osiągania kolejnych poziomów szczęścia, trzeba się ruszyć samemu – oczywiście przenośnie. Dla kogoś to będzie odpisanie na maila, którego otrzymał dwa miesiące temu. Dla kogoś wyjście do parku. Dla kogoś wstanie z łóżka. Dla kogoś uśmiech. Dla kogoś przeczytanie książki. Dla kogoś odkładana rozmowa. Dla kogoś wytrwałość w postanowieniu. Ale ruch ten musi być w szczerości, naturalności, zgodzie z otoczeniem, akceptacją sytuacji. Każdy z nas ma inną historię i wspomniane ograniczenia. Bo, paradoksalnie, nieograniczenie mogłoby spowodować nasze ograniczenie. Zresztą, brak ograniczeń zazwyczaj demotywuje, bo się ma „wszystko”.

Pytanie: jak wykorzystamy te nasze ograniczenia do „moTYwacji”? I ja, i Ty, Czytelniku?

Dodaj komentarz