1

Z drugiej strony lustra…..

Jestem osobą sprawną, ktoś by powiedział normalną, niczym szczególnym się nie wyróżniającą. Mam rodzinę, przyjaciół, pracę i wiele innych niezbędników życiowych. Nigdy poważnie nie chorowałam,  bóle nie do wytrzymania jakoś mnie omijały. Można mnie określić jako szczęściarę. Czemu? Patrząc na ilość ludzi młodych poważnie chorujących lub umierających, na biedę, samotność, bezrobocie tak właśnie się czuję.

Idąc ulicą mijam różnych ludzi-pełnosprawnych, niepełnosprawnych, młodych, starszych i tych już w sile wieku, śpieszących się i takich co nie wiedzą , co zrobić ze swoim czasem. Różnorodność twarzy, osobowości , stylów, języków jest niesamowita.

Spotykam Kasię – jest studentką polonistyki na jednej z warszawskich uczelni. Dostała się na nią bez żadnych problemów – zawsze dobrze się uczyła i osiągała wszystko, co sobie wymarzyła. Przyszedł jednak dzień  13 marca 2014r. Wracała akurat ze spotkania z koleżanką. Nie było jeszcze bardzo ciemno. Do domu miała może z kilometr. Nagle zza zakrętu wyjechał rozpędzony samochód. Wjechał prosto na nią; nie miała szans, żeby uniknąć wypadku. Niewiele pamięta z tamtego dnia. Wszystko działo się tak szybko. Pobyt w szpitalu, diagnoza – uszkodzenie kręgosłupa; długotrwała rehabilitacja, załamanie, ból, wiele pytań, emocji. W końcu po jakimś czasie akceptacja i życie w miarę normalne. Dzisiaj widzę uśmiechniętą, pełną marzeń dziewczynę, która studiuje, działa w wolontariacie, pisze wiersze. „Nauczyłam się żyć, być ponadto, co mnie spotkało, czerpać z życia to, co ono mi daje” – te słowa zapamiętam na zawsze.

Idąc dalej, mój wzrok pada na młodego, na oko może 25-letniego chłopaka, który stoi podtrzymywany kulami, na twarzy widać wielki smutek, zniechęcenie. Podchodzę do niego by choć chwilę porozmawiać, dowiedzieć się o nim coś więcej. Niestety napotykam opór, wręcz złość.

„Nie chcę rozmawiać, nie ma o czym. Dla mnie życia nie ma już sensu. Wiem, że nic mnie dobrego już w nim nie spotka”. Szok, niedowierzanie, że słyszę te słowa, myślę – cóż za nieszczęśliwy człowiek, czemu aż tyle w nim goryczy, apatii, wrogości? Okazało się, że ma swój zespół muzyczny, wizję sławy, mnóstwo pomysłów na nowe kawałki, studia na Politechnice, narzeczoną, mnóstwo przyjaciół i rodzinę,  na których może liczyć. Wydawałoby się – pełnia szczęścia szczególnie dla osoby, która jest niepełnosprawna od prawie zawsze.

„Co z tego, że mam to wszystko, jak żyję w małej miejscowości; rodzina i narzeczona nie wyobrażają sobie życia poza nią, nie mogę znaleźć pracy, bo kto przyjmie kalekę. Nie wiem, w czym jestem dobry oprócz grania”.

„Ale żyjesz i może warto pomyśleć, jak to życie przeżyć. Skoro muzyka jest dla Ciebie ważna, to przez nią powiedz ludziom, co dla Ciebie jest ważne, co Cię boli, co Cię cieszy; daj przez nią poznać siebie innym. Może dzięki temu zobaczysz, jak wiele jesteś wart.”

„Nie wiem, to chyba nie takie proste”.

„Trzymam za Ciebie kciuki, że kiedyś usłyszę gdzieś w radiu kawałek śpiewany i grany przez Ciebie,  i zobaczę uśmiech na Twojej twarzy i błysk szczęścia w oku”.

Dwa spotkania spośród wielu. Dwie różne osoby, dwie różne historie życia. Dwa spojrzenia na siebie, swoją niepełnosprawność, podejścia do życia. Przemyślenie jedno: wiele zależy od nas. Niezależnie od sytuacji w jakiej się znajdujemy czy stanu zdrowia można na nią spojrzeć z dwóch stron – albo zaakceptować ograniczenia, zrezygnować z tego, co nierealne, doceniać i cieszyć się z tego, co mam, wykorzystać te potencjały, które w sobie mam, albo pogrążyć się w rozpaczy, frustracji, żalu, depresji, beznadziei, apatii. Po której stronie jesteś Ty??

Dodaj komentarz