glasses-272399_960_720

Kontrowersje wokół propozycji reform w edukacji niepełnosprawnych

Pewien czas temu do konsultacji społecznych trafił projekt rozporządzenia Ministerstwa Edukacji Narodowej zakładający, że nauczanie indywidualne osób niepełnosprawnych będzie odbywać się w domach. Natomiast uczniowie, których stan jest na tyle dobry, by jeździć do szkoły, będą mieć lekcje w klasach wraz z kolegami w pełnym wymiarze godzin. Nie będą już mogli – jak było do tej pory – przyjeżdżać na mniej godzin i pracować indywidualnie z nauczycielem. Projekt został skrytykowany m.in. przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Helsińską Fundację Praw Człowieka, fundacje wspierające osoby chore i niepełnosprawne, a także rodziców i lekarzy. Zdaniem psychologów i psychiatrów takie wyizolowanie dzieci niepełnosprawnych ze środowiska rówieśniczego nie tylko jest dla nich krzywdzące, ale również narusza prawo (zarówno krajowe, jak i międzynarodowe). Przedstawiciele organizacji zajmujących się osobami niepełnosprawnymi obawiają się, że może to doprowadzić do wykluczenia społecznego tych dzieci.

Minister Edukacji w połowie maja spotkała się z przedstawicielami odpowiednich fundacji i próbowała przekonać ich, że nie ma powodów do niepokoju. Nie padła jednak obietnica zachowania nauczania indywidualnego w szkołach. Minister uspokajała, że naniesione zostaną poprawki, których na razie nie widać w projekcie. Były zapowiedzi ścieżek kształcenia dobranych do potrzeb dzieci, stworzenie klas terapeutycznych czy możliwość nauki w małych grupach, zamiast nauczania indywidualnego lekcje z klasą i wybrane zajęcia (np. te sprawiające dziecku więcej trudności) realizowane w systemie „jeden na jeden” z nauczycielem. Dzieci, których rodzice wybiorą nauczanie w domu, miałyby mieć możliwość przychodzenia do szkoły na część zajęć.

Resort obiecuje, że nowe projekty pojawią się wkrótce; czeka na nie niemała grupa zainteresowana tematem.

Wielu rodziców obawia się, że nowe przepisy mogą stać się „furtką” dla dyrektorów przepełnionych szkół, którzy będą chcieli „wypchnąć” do domów uczniów niepełnosprawnych,  którzy „zajmują” salę, w której mogłaby uczyć się cała klasa .

Zdaniem psychologów taka możliwość nauczania indywidualnego w szkole jest korzystna, gdyż pozwala dzieciom odnaleźć się wśród ludzi, zaś nauczanie w domu może prowadzić nawet do egoizmu – dziecko traktowane jest jako najważniejsze, wszystko kręci się wokół niego.

Niepokojąco przedstawia się sytuacja dzieci niepełnosprawnych intelektualnie. Niektóre z nich często nie rozumieją nawet prostych poleceń, mają wady wymowy, z trudem opanowują język polski. Objęcie dzieci lekko upośledzonych standardowym programem nauczania sprawi, że będą one musiały uczyć się większej liczby przedmiotów; np. będą musiały mieć lekcje z języka obcego, a to może przekroczyć ich możliwości.

W szkołach dla niewidomych i niedowidzących też nie ma pewności co do dalszej drogi ich działalności. Głównie co do tego, czy wydawnictwom uda się na czas przygotować podręczniki i czy będą one odpowiednio dopasowane: potrzeby uczniów są różne – jednym wystarczy powiększyć czcionkę, inni zaś potrzebują książek w alfabecie Braille’a. Chociaż podręczniki nie są jeszcze gotowe, ministerstwo zwróciło się z prośbą do nauczycieli szkół dla niewidomych o wybór tych, z których chcieliby nauczać. Jednakże, niektórzy odmówili tłumacząc, że w ich przypadku trudno jest wybrać coś, czego nie mogą zobaczyć; inni dokonali wyboru kierując się zaufaniem do wydawnictw.

W krakowskiej szkole muzycznej dla osób niewidomych – jedynej takiej placówce w Polsce –uczniowie grają na instrumentach z nut zapisywanych w Braille’u. Byli zaniepokojeni, czy po reformie nadal będą mogli to robić. Na szczęście, okazało się, że tak.

Wątpliwości mają też rodzice dzieci uczących się w szkołach specjalnych. Chociaż dzieci uczą się tam w małych grupach (na ogół 5-6 osób), to każde dziecko jest na innym poziomie. Ujednolicenie programu spowoduje, że tego samego będzie uczyć się dziecko,  które już umie pisać i liczyć oraz takie, które przez cały rok nauczyło się jednego słowa. Pytaniem jest też,  do którego z tych dzieci program zostanie dostosowany; jeśli do możliwości tego pierwszego,  to drugie nie da rady, gdy zaś program dopasujemy do tego drugiego, wtedy to pierwsze straci. Obecnie nauczyciele mają możliwość wykorzystywania alternatywnej komunikacji: obrazy, symbole, specjalne programy nauczania – w projekcie nie są już one zalecane.

Dodaj komentarz