mannequins-2480095_640

W chwili złości bądź jak Mim – czyli spotkanie z Pantomimą na ulicach Torunia…

Byłam kiedyś w Toruniu przejazdem. Przechadzając się po uliczkach starego miasta, dostrzegłam złoty posąg… Był to mężczyzna, cały pokryty złotem, u jego stóp stała miseczka, a w niej parę drobniaków… Zdziwiłam się – przecież po co pieniądze facetowi odlanemu z jakiejś stali złotego koloru? Nieopodal mnie i mojej rodziny szło małżeństwo z dwójką dzieci w wieku około 5-6 lat… Chłopczyk zbliżył się do posągu i wrzucił do miseczki jakąś monetę. Posąg ruszył się, zrobił ukłon w stronę chłopca i podziękował życząc miłego dnia… Pamiętam, że wtedy wszyscy się wystraszyliśmy! Posąg przemówił?!

artist-595837_640

            Na ulicach starych miast, jak i innych miejscowości turystycznych, jest wiele takich mówiących posągów. Są też inni, wyglądający podobnie do cyrkowych clownów – twarz pomalowana na biało, garniturek, a w rękach piłeczki. Często podchodzą do przechodniów i wesoło poklepują znienacka po plecach. Czasem mogą wystraszyć, jednakże ich uśmiech i wesołe minki zawsze wzbudzają uśmiech nawet na twarzy najsmutniejszego spacerowicza. To nikt inny jak Mim…

            Pantomima  to mowa ciała, aktorstwo bez wypowiadania słów, zastygnięcie w kamienny pomnik, zaskoczenie widza… Dlaczego Mimy tak bardzo mnie interesują, czemu wywarły tak duże wrażenie? To ciekawy rodzaj sztuki. Często w moim życiu pojawiają się momenty, gdzie mam ochotę rzucić wszystko, uderzyć kogoś, kto mnie skrzywdził, lub też wypowiedzieć pod jego adresem kilkanaście niemiłych słów. Emocje złości i nienawiść potęgują frustracje, pretensje do świata. Nie raz doświadczam takich uczuć przedzierając się przez nieprzyjemne momenty i spotykając niewłaściwych ludzi. Tego typu odczucia nie prowadzą do niczego dobrego, a wręcz przeciwnie – pogłębiają złe stany. Pantomima to dla mnie także rodzaj terapii, jest to umiejętność tłumienia w sobie złych emocji. Zabicie ich poprzez neutralność, obojętność, znieczulenie się na zło. Jest to także droga do śmiechu i wesołych sytuacji, którymi można zastąpić te smutne. To taki rodzaj spojrzenia na człowieka z pozytywnym błyskiem w oku. Mimy stoją na ulicach, bądź też biegają między przechodniami i wnoszą do ich życia odskocznię, zaskakują swoim artyzmem, nie wypowiadając ani jednego słowa. Zapadają w pamięć człowieka – w mojej zakorzeniły się z niezwykle pozytywnym wydźwiękiem.

torun-419207_640

Nabycie takiej umiejętności wymaga dużo pracy i cierpliwości. Dla wielu to sposób zarabiania na życie. Natomiast dla mnie to sposób terapii – o wiele trudniejszy niż zwykłe aktorstwo. Bardzo trudno jest przybrać postawę „posągu”, kiedy w żyłach gotuje się krew, bo stała się jakaś krzywda, zwłaszcza od innego człowieka.

 

            Starajmy się wyeliminować zjawisko zemsty, złości i frustracji; kiedy jest źle, stańmy się Mimami i odkryjmy świat na nowo z uśmiechem, tak jak one.

 

Dodaj komentarz