city-2199041_640

„Jeszcze zatęsknisz za zieloną trawką…” – czyli dlaczego jednak miasto?

Żyję na wsi. Jest to miejsce cichsze od miasta… Można się tu oddać marzeniom – o czym wspominałam także w trakcie występu w Polskim Radiu Katowice – zaszyć i pośród zieleni wypocząć, zwłaszcza w obecności wysokich temperatur, takich jak teraz.

            Dlaczego wciąż serce w parze z rozsądkiem pchają mnie do miasta na przekór opinii innych osób? Czy faktycznie jestem przekonana – tak jak inni sądzą, że w mieście czeka mnie tylko prawdziwy Raj na Ziemi? Otóż nie… Jako osoba pełnosprawna umysłowo dostrzegam swoją przyszłość kiedyś z kimś innym niż rodzina. Pomimo, że od urodzenia będąc osobą na wózku, mam wsparcie mamy, zdaję sobie sprawę, że kiedyś nastąpi ten przykry moment, kiedy jej zabraknie… Mieszkanie na wsi, wiążę się z pokonywaniem długich odcinków drogi do miejsc, gdzie toczy się bardziej aktywne życie. Nie twierdzę, iż moja wieś jest jakaś zacofana czy zaniedbana – sądzę, że w porównaniu z innymi – jest zadbana i robi się w niej tyle, na ile pozwala budżet. Mam jednakże świadomość, że nawet najprężniejsza wieś, czy przedmieścia nigdy nie będą mieć takich możliwości, co miasto. bicycle-788733_640

            Wiem… Miasto to mniej zieleni, większe zanieczyszczenia, konkurencja innych ludzi i tzw. „szybsze życie”. Wiem, także, że mając nadzieję na poznanie w przyszłości osoby, która podzielać będzie moje pasje i mimo choroby zdecyduje się ze mną być, to choć będzie najzdrowsza z możliwych – nie mam prawa wymagać od niej, że będzie robotem. Utrzymanie finansowe domu, koszty związane z jego remontami i wielki, chociaż piękny ogród – wymagają ogromu pracy, którą teraz wykonuje moja rodzina. Obecnie jest nas pięcioro. Przyszłość sugeruje, że będzie dwoje. Rodziców kiedyś zabraknie, a brat pójdzie swoją drogą. Dla partnera życiowego prostszym rozwiązaniem będzie mieszkanie w bloku, ja wiem także, że utrzymanie w miarę dobrego mieszkania, będzie się wiązać z większymi kosztami, ale w zamian za to, nie będzie trzeba wykonywać aż tylu fizycznych prac, związanych z kolei z remontowaniem domu i ogrodu. Ze swojej strony staram się myśleć o tym, że będę musiała być bardziej aktywną w prowadzeniu domu, jednakże nawet w moich największych staraniach, już zawsze pozostaną czynności, gdzie będę musiała prosić o pomoc – np. mycie okien, wieszanie firanek, gotowanie, odkurzanie, itd. summer-still-life-785231_640

            Jeśli marzę o mieście, to nie marzę o pełnej idylli z bajek. To nie ten wiek i nie ta mentalność. Z każdym rokiem jest mi trudniej czekać na szansę – czekamy na nią obie z mamą, która chciałaby mieć spokojną głowę, że mam ułożone życie.

            Nie zatęsknię za zieloną trawką, bo nie mam zamiaru się z nią żegnać, żeby wypocząć z bliską mi osobą od pracy i zgiełku – wybiorę miejsce w zieleni. To kolor Nadziei. A bez niej nie ma życia.

            Drogi Czytelniku, Koleżanko – nie oskarżaj o infantylność i baśniowość, zanim nie poznasz mojego życia

Dodaj komentarz