63566_551125371576265_1394754109_n

Wielkanocna Niespodzianka

Dworzec kolejowy gdzieś na Południu Polski…

 

            Wielkanoc, Wielkanoc… Stanęła na peronie, albo raczej wtoczyła się na niego na swoim zielonym wózku. Chciała pojechać do Warszawy, jak zawsze, od dwóch lat, spotkać tam swoje Marzenia. Dziś, wiedząc, że na wózku i tak nie wsiądzie do pociągu w wyniku niedostosowania komunikacji miejskiej, podjechała pod stojący pociąg Pendolino i zamknęła oczy, a łza spłynęła po jej policzku, najpierw po jednym, potem po obu. Warszawa była wciąż te trzysta sześćdziesiąt kilometrów od niej. No właśnie: przypomniała sobie słowa swojego wiersza: jedna łza, za jeden kilometr… Próbując wszystkich dróg, z których każda kończyła się tabliczką STOP, traciła siły. Siedząc z zamkniętymi oczyma, płakała już na dobre. Ocknęła się ze smutku i przetarła załzawioną twarz. Ze zdziwieniem spojrzała przed siebie. Naprzeciwko niej siedziała wielka pisanka w paski we wszystkich kolorach tęczy. Miała duże oczy i długie czarne rzęsy. Zamrugała słodko, ułożyła swoje czerwone usteczka w uśmiech i spytała:

– Czemu płaczesz?

Kamila patrzyła w szoku na gadającą pisankę. Przecierając jeszcze raz oczy, odparła:

– Nie mogę tam wsiąść do pociągu i nie potrafię dojechać do Warszawy. Zrobiłam wszystko, co mogłam, i nic z tego nie wyszło.

– Wiem, że to trudne, ale postaram ci się pomóc. – dobrodusznie rzekła pisanka. – A tak w ogóle, to mam na imię Adelajda.

– Kamila – przedstawiła się w totalnej zadumie nad tym, co się działo.

Adelajda gwizdnęła, i drzwi Pendolino nagle szeroko się otwarły. Niestety, pomiędzy peronem, a pociągiem wciąż były nieszczęsne trzy schodki… Kamila spojrzała na pisankę i na pociąg, a potem na swój wózek, i zapytała:

– Jak chcesz mnie tam wnieść? Jesteś wielkanocnym jajkiem, a ja osobą na wózku. To się Adelajdo nie da, daj sobie spokój. Ja wracam do domu, a Ty wracaj do wielkanocnego kosza. – zamachnęła się do kółek, aby zakręcić i wyjechać z dworca.

– Zbyt mało wierzysz we mnie, a to oznacza, że prawie straciłaś wiarę w swoje Marzenia. Czy wierzysz, że Wielkanoc zawsze oznacza Nadzieję i Wolność? – zapytała Adelajda.

– Dominika wierzy… Ona pracuje z nami w Zespole. A ja już mam dość… – Kamila wykrzywiła się do płaczu.

– I Ty wierzysz wciąż gdzieś w głębi. Myślę sobie, że gdybyś całkiem przestała wierzyć, to nie spotkałybyśmy się. – odparła z uśmiechem Adelajda.

– No dobra, ale co chcesz zrobić z tym pociągiem? – zapytała ją Kamila.

Adelajda zaśmiała się i gwizdnęła jeszcze raz. Z pociągu zaczęły wychodzić kolejno różne pisanki! Pierwsza była srebrnego koloru. Zatrzymała się przed Kamilą, i zaczęła cała pękać… Jak już w końcu do reszty się rozsypała, i został z niej tylko srebrny pył, przed Kamilą stała… Milena! Oczywiście, w srebrnej sukience. Ze swoją kręconą grzywką. Kolejne pękające pisanki przyniosły jej cały Zespół Projektu Dzisiaj jest nasze. Adelajda ustawiła ich wszystkich dziewięć w jednym rządku i gwizdnęła. Spojrzeli w dół na siebie – wszyscy mieli ubrania takie jak skorupka Adelajdy – gadającej pisanki. Nagle Adelajda zaczęła pękać, pękała i pękała, aż w końcu i z niej został tylko pył. Na peronie siedział mały kurczak… Milena wzięła go na ręce i podała Kamili. Ta trzymał go i przyglądała mu się… Znienacka Pamela zauważyła jeszcze mała złotą kaczuszkę, kaczuszka nie dała się złapać do ręki. Podbiegła do Mileny i Kamili i powiedziała:

– Wiecie, że tęsknota oznacza to, że wciąż nam na kimś zależy? Choćby nie wiem, ile było sprzeczek i różnicy zdań, to nie wolno nikogo skreślać i zapominać. Nawet ci, których z nami nie ma, wciąż mieszkają w naszych sercach.

Kamila i Milena słuchały złotej kaczuszki. Reszta grupy przyglądała się z zaciekawieniem. Złota kaczuszka wydawała się im dość znajoma. W jej głosie był taki znany optymizm i energia. Już gdzieś to słyszały… Złota kaczuszka, zaczęła się wycofywać. Kamila ostatkiem tchu zawołała za nią: Kaczuszko, jak masz na imię?

– Kasiaaaaa! Trzymajcie się, muszę lecieć, do zaś! – Odkrzyknęła z daleka.

Kamila patrzyła na kurczaka w swojej dłoni. Wszyscy mamy niespełnione marzenia… Warto nie uciekać w emocje i spokojnie czekać, bo każde marzenie prędzej czy później się spełni; zresztą, nawet jeśli nie, to zawsze będzie mieszkać w naszych sercach…. Skoro tam się znalazły, to widocznie zasługiwały na miejsce w naszym życiu. Mały kurczak wyglądał na wystraszonego i bezradnie mrugał oczkami. Kamila trzymała go w dłoni, ale czuła, że on wciąż próbuje się wymknąć… Spojrzała w jego oczy. Były mocno czarne… Kim był? Kto krył się w jego kurczakowej osłonce?

 

Zmartwychwstanie Pańskie, to Nadzieja dla wielu smutnych serc i dusz. Wiosna przynosi nowe życie, rodzi się przyroda, a z kolorowych pisanek odradzają się nasze wielkie Marzenia.

Zmartwychwstanie Pańskie, to także pękające okowy śmierci, znikające bariery i Wolność…

 

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy, wielu spełnionych Marzeń, Nadziei na spełnienie tych oczekujących, miłości, a także pokonywania barier i dążenia do Wolności od trosk i zmartwień

oraz pełni szczęścia

życzą Milena Radzio i Kamila Kosek wraz z całym Zespołem

Dodaj komentarz