IMG_2761

Wszyscy jesteśmy niepełnosprawni – o komunikacji XXI wieku

Czasy, kiedy komunikacja odbywała się bezpośrednio twarzą w twarz, już powoli odchodzą do przeszłości. Jej miejsce zajmują komputery, smartfony, tablety i inne komunikatory technologiczne. Za pomocą kilku kliknięć możemy znaleźć się w wirtualnym świecie. Kontakt ze znajomymi po drugiej stronie globu, czy przeprowadzenie rozmów z kontrahentami z odległych częściach świata nie stanowi problemu. Internet i nowe technologie pozwalają zaoszczędzić czas i pieniądze, które wcześniej przeznaczano na transport.

Jednakże, czy taka komunikacja to same plusy? Czym różni się komunikacja bezpośrednia od wirtualnej, i jakie niesie konsekwencje, jest tematem wielu badań socjologicznych i psychologicznych.

Jak wiadomo nie od dziś, w procesie komunikacji posługujemy się językiem werbalnym i niewerbalnym. Z czego jedynie 7% komunikatów przekazujemy werbalnie reszta to język ciała, który stanowi aż 55%, zaś ton głosu to 38%.

Sposoby komunikacji - werbalna i niewerbalna. Badanie Mehrabiana
Sposoby komunikacji – werbalna i niewerbalna. Badanie Mehrabiana

Obserwacja mimiki twarzy oraz wsłuchanie się w ton głosu, sposób, w jaki mówi nasz rozmówca, i dopiero na końcu to, co mówi, dają nam pełny obraz tego, co chce nam przekazać, i jakie jest jego nastawienie emocjonalne.

Korzystając z komunikacji wirtualnej, takiej jak Messenger Facebooka, mail czy SMS, ograniczamy się jedynie do komunikacji jednowymiarowej. Ze wszystkich zmysłów – wzroku, słuchu, czasem dotyku i węchu – które biorą udział w komunikacji interpersonalnej, w relacjach wirtualnych wykorzystujemy jedynie ten pierwszy: do przeczytania tekstu.
Na tej podstawie staramy się rozszyfrować przysłowiowo to, „co autor miał na myśli”. Z pomocą przychodzą nam tu znaki interpunkcyjne i emotikonki, ale też nie zawsze z nich korzystamy przy pisaniu w biegu, pod presją czasu. Staramy się przekazać nasze myśli jak najszybciej, i nie zwracamy uwagi na to, czy wysłaliśmy wiadomość z uśmiechniętą buźką, czy też bez. Jednak może okazać się to kluczowe w wirtualnej komunikacji.
Różne słowa wypowiedziane w różny sposób nabierają odmiennego znaczenia. Ma na to wpływ nasz ładunek emocjonalny. Czytając komunikat, nie jesteśmy wstanie wyczuć takich niuansów, przez co źle interpretujemy wypowiedź. To zaś może być przyczyną konfliktu.
Dla przykładu: prowadzimy konwersacje, w której ktoś nas informuje, że jest zajęty. Nie chcemy przeszkadzać, i żegnamy się słowami „no to cześć”. Jednak osoba, która czyta tę wiadomość, może ją zinterpretować negatywnie, w znaczeniu „nie masz dla mnie czasu – no to spadaj”.

Dodatkowo dochodzi do tego nasz sposób odbierania informacji, który znacznie zmienił się na przestrzeni czasu. Przez szum informacyjny oraz nadmiar wiadomości „bombardujących” nas z każdej strony nasz umysł zaczął odbierać informacje w sposób wybiórczy.
Nie analizujemy treści od A do Z, lecz tylko pobieżnie. Często bez zrozumienia i zapamiętania. Umysł broni się w ten sposób przed nadmiarem informacji, których i tak nie byłby wstanie „przerobić”. Wcześniej kluczowe było to, by jak najwięcej zapamiętać. W tym momencie wystarcza to, by wiedzieć, co i gdzie znaleźć, bo informacja jest na wyciągnięcie ręki, albo raczej jednego kliknięcia.

Świadome tego osoby, nauczone doświadczeniem starają się formułować ważne komunikaty oraz swoje myśli – które chcą, by zostały prawidłowo zrozumiane i w ogóle odczytane – krótko, zwięźle i na temat. Tym samym przekazują najważniejsze fakty. Im krótsza wiadomość, zarazem zawierająca jak najwięcej informacji, tym większe ma szanse na prawidłowe odczytanie i zrozumienie. Wspomniana umiejętność zwięzłej komunikacji przydaje się w biznesie, pracy zdalnej oraz projektach, w których członkowie zespołu nie są w stanie spotykać się regularnie.
Takie komunikaty jednak oparte na samych faktach są odbierane jako „agresywne”, oschłe i bezemocjonalne – zwłaszcza ma to miejsce w przypadku osób wrażliwych, które wręcz mogą poczuć się urażone. Dodajmy do tego inne niedomówienia wynikające ze złej interpretacji komunikatów, i projekt, nad którym pracowaliśmy miesiącami, może rozpaść się przez tak prozaiczny powód.

Czy zatem komunikacja wirtualna to tylko same plusy?
Osoby z niepełnosprawnością słuchową czy wzrokową nie mają wyboru. Muszą komunikować się ze światem za pomocą tych zmysłów, które posiadają.
Wybierając komunikację wirtualną, świadomie wyłączamy nasze zmysły. Według moich przemyśleń jest to komunikacja zaburzona, „niepełnosprawna”. Ona bardzo wpływa na nasze relacje międzyludzkie, i to w sposób negatywny.
Współczesny świat dał nam możliwość, która jest jednocześnie zagrożeniem. Wszyscy staliśmy się osobami z niepełnosprawnością.
Wierzę jednak, że w tym „szalonym” świecie jesteśmy w stanie to zrównoważyć, i znaleźć czas na kontakty tak wirtualne, jak i bezpośrednie. Damy radę? 🙂

Dodaj komentarz