Edycja przy użyciu Lumia Selfie

Myśli tworzą rzeczywistość

Sylwia Chrabałowska, Założycielka Moc Kobiet na http://mockobiet.euWydawca medyczny w Wydawnictwie Lekarskim PZWL (Grupa PWN)

Pani Sylwio, jest Pani wydawcą medycznym, ale także motywuje Pani innych do realizowania trudnej drogi do sukcesu. Co Panią do tego skłoniło?

Odpowiedź jest bardzo krótka – robię to wszystko z potrzeby serca. Od zawsze jestem niepoprawną optymistką, która widzi szklankę do połowy pełną. W moim słowniku nie ma wyrażenia „nie da się”. Zaobserwowałam niesamowity trend wśród kobiet, które chcą się rozwijać, zamieniać pasję w biznes, które szukają swojej drogi do spełnienia. Wiele z tych kobiet decyzję o zmianie podejmuje podczas urlopu macierzyńskiego, kiedy zdają sobie sprawę, że nie chcą wracać do życia w korporacji, ale pragną wieść takie życie, w którym będą mogły pogodzić szczęście rodzinne z samospełnieniem na drodze zawodowej. Wiele z nich nie widzi jednak dla siebie możliwości, tkwią jakby uwięzione w błędnych przekonaniach, co – mam nadzieję – udaje mi się zmieniać.

Postanowiłam zatem stworzyć miejsce, w którym zarówno doświadczone ekspertki mogą szukać klientek oraz parterów biznesowych, jak i te panie, będące dopiero na etapie pomysłu, mogą rozwijać się w sprzyjającym środowisku, gdzie szybciej i łatwiej osiągają zamierzone cele.

Społeczność Moc Kobiet, którą powołałam do życia na http://mockobiet.eu, gromadzi zatem i właścicielki firm, i blogerki, i kobiety, które chcą pchnąć swoją karierę zawodową do przodu, przebijając szklany sufit.

Dlaczego akurat skierowałam się do kobiet? Uważam, że w świecie biznesu i polityki nadal jesteśmy na drugim miejscu, choć to kobiety w większości dokonują niemożliwego, godząc życie zawodowe z prowadzeniem domu i wychowywaniem dzieci. W procesie rekrutacyjnym to kobieta jest w domyśle obarczona ryzykiem dla pracodawcy, jako przyszły pracownik, który w pewnym momencie odejdzie na urlop macierzyński. Jednakże każdy w głębi serca marzy o ciepłym domu, ukochanej rodzinie i wartościach niezmiennych, które nie zależą od kursu walut. Każdy pragnie miłości. Zatem jeśli ją znajduje, to wcześniej czy później z wielkim prawdopodobieństwem staje przed dylematem – czy teraz jest czas na pracę, czy na rodzinę.

Pragnę pomagać kobietom w powrocie do aktywności zawodowej i otwierać w ich głowach nowe możliwości. Sama mam trzy córki i moje macierzyństwo, nie stanęło mi na przeszkodzie, by się uczyć, zdobyć doświadczenie i nadal pracować zawodowo.  

Czy Pani zdaniem jako specjalisty w dziedzinie medycyny umysł może mieć możliwości, których jeszcze nie znamy, a które aktywowane mogą zdziałać ogromne korzyści w tym w życiu osób nie w pełni sprawnych?

Oczywiście! Jednak nie wierzmy w mit o wykorzystywaniu 10% mózgu przez człowieka. Gdyby tak było, to większość ludzi po udarze niedokrwiennym mózgu mogłaby nadal funkcjonować bez zmian. Mózg działa jako zbiór obszarów odpowiedzialnych za różne aktywności. Prowadzone są różne badania, dzięki którym jest już możliwa elektroniczna stymulacja mózgu chociażby w chorobie Parkinsona.

Wykorzystam to pytanie, by opowiedzieć o innym aspekcie możliwości ludzkiego umysłu i tu wypowiem się bez wsparcia o dowody naukowe, ale na bazie własnych doświadczeń życiowych. Można wyprowadzić bardzo skrócone równanie – to myśli stwarzają rzeczywistość, w której żyjemy. Są wprawdzie granice, bo nie zmaterializują nam słonia w salonie, jednakże samo nastawienie, zmiana punktu widzenia na tę samą sytuację już zmienia nasz świat.

Banalny przykład: Rozlane mleko.

A) Możemy się zezłościć, że straciliśmy butelkę mleka i jesteśmy tacy niezdarni. Nasze negatywne nastawienie może popsuć humor drugiej osobie, a nawet doprowadzić do awantury. Ktoś wprawiony w zły nastrój przez nas, może być przykry później dla innej osoby. Uruchamiamy czarne domino.

B) Jednakże mamy wybór. Możemy usiąść obok tego mleka i namalować coś w kałuży, a potem zawołać kota czy psa, by pomógł nam sprzątać. Zrobimy z tego zabawę, później umyjemy podłogę i stwierdzimy, że w sumie dobrze się stało, bo podłoga w kuchni już od dawna prosiła się o mycie.

Teraz pokażę inną ścieżkę, będzie to motywacyjny przykład: Wizja siebie w przyszłości. Wyobraź sobie, jaką osobą chciałbyś być. Jakie życie chciałbyś wieść, co robić, gdzie jeździć, z kim się spotykać. Wyobraź to sobie zupełnie bez zahamowań. Ty szczęśliwy, spełniony w przyszłości. Czujesz, jak rośnie poziom endorfin? Tak możesz stymulować umysłem swój organizm do poczucia szczęścia. A teraz cofnij się od tego punktu na szczycie i spójrz w dół, jaki krok wcześniej musi cię tam zaprowadzić? Zapisuj sobie to wszystko. OK? I kolejny krok wstecz, aż dojdziesz do obecnej swojej sytuacji.

Czy nadal będziesz trwać w przekonaniu, że myśli nie mają mocy stwarzania rzeczywistości? Mają! Na tym planie rozpisz sobie daty. Realne daty, gdzie weźmiesz pod uwagę swoje ograniczenia. Potem krok po kroku zacznij działać. Od myśli przejdź do działania. I stanie się magia.

W ten sposób na przykład Anna Ślebioda, która pisze o pięknie w niepełnosprawności na feministkaducha.blogspot.com zdobyła potrzebny sprzęt do rehabilitacji i odwiedziła Szwajcarię. Co więcej, nic nie wydała z własnej kieszeni na podróż. Można? Można! Ania zrobiła swój pierwszy krok do lepszego życia.

Idąc drogą motywacji – jak zmotywowałaby Pani ludzi do utworzenia Fundacji – pomagania innym?

Fundacji nie tworzy się dla samego powołania organizacji. Fundacja musi mieć jasno zdefiniowany cel. Musi on być na tyle jasno wyrażony i trwały dla wszystkich zainteresowanych, by miał szansę gromadzić zainteresowanych wokół sprawy.

Sądzę, że do tworzenia fundacji nie powinno się specjalnie motywować. Jeśli jest coś dla ciebie ważne, to to robisz. Jeśli tego nie robisz, to znaczy, że nie jest dla ciebie aż tak ważne.

Fundacja jest organizacją pożytku publicznego. To nie firma, którą można zawiesić bez oglądania się na innych. Jeśli ktoś decyduje się na założenie fundacji musi być na tyle dojrzały, by mieć świadomość, że to inni będą na nim polegać, że to on teraz będzie motywował innych.

Co takiego motywowanie innych wnosi do Pani życia?

Bezsprzecznie motywowanie innych daje mi radość i nadzieję. Czuję jak te uczucia wypełniają mnie wewnątrz. Gdybym była przezroczystą piłką, zapewne uniosłabym się pod sufit.

Cieszę się z postępów Mocarnych Kobiet, które obserwuję. Daje mi to nadzieję, że ich życie zmienia się na lepsze. Radość, że mogłam zrobić coś dobrego dla innych.

Czy Fundacja może być sukcesem?

Znam sytuacje, w których ktoś zastanawiał się nad fundacją, jako nad alternatywą dla własnej firmy. W dzisiejszych czasach prowadzenie fundacji absolutnie nie jest postrzegane jako nieudacznictwo życiowe – wręcz przeciwnie. Obserwuję sektor NGO od ponad dekady i przyznam, że wiele się w nim zmieniło i to na lepsze. Społeczeństwo jest świadome roli organizacji pożytku publicznego. Spójrzmy na słynne fundacje „Akogo?” – Ewy Błaszczyk czy „Mimo Wszystko” Anny Dymnej. Macie poczucie, że ich organizacje nie odnoszą sukcesu? Przeciwnie – są niesamowite!

A czy pomoc innym to także sukces, może raczej satysfakcja?

Pomoc innym na pewno daje satysfakcję. Odwraca uwagę od myślenia o sobie, a skupia na potrzebach innych. Kiedy przestajemy się tak bardzo przejmować sobą, życie nabiera lekkości. Dla niektórych może to być sukces, jeśli wcześniej miał problem z niesieniem pomocy.

Nie jesteśmy sami we wszechświecie. Każdy ma jakiś talent. Uważam, że jesteśmy w obowiązku dzielić się tym, czym jesteśmy w stanie, bo wówczas pomnażamy dobro. Tylko tak jesteśmy w stanie zmieniać świat na lepszy. Trzeba zacząć od siebie.

Nasz Projekt to łamanie stereotypów o niepełnosprawności poprzez sztukę. Jakie przykłady nasuwają się Pani, gdy słyszy Pani hasło przełamywania barier niepełnej sprawności dzięki sztuce?

Uważam Wasz projekt za genialny pomysł. Wychodzicie do ludzi, do których faktycznie niewiele osób ma odwagę czy potrzebę wychodzić. Wy ich dostrzegacie i to jest piękne.

Sztuka wizualna uczy myślenia nieszablonowego, często dotyka głębi jestestwa i opisuje to, czego nie da się nazwać. Dzięki czemu daje poczucie oczyszczenia i zrozumienia oraz wspólnoty.

Zarówno twórcy, jak i odbiorcy sztuki w jej obliczu są sobie równi. Nie ma żadnych barier, bowiem świętym prawem artysty jest rozumieć własne dzieło po swojemu, a odbiorcy interpretować według własnych doświadczeń. I jeden, i drugi zawsze będą mieli rację.

Dlaczego w Polsce jest tak obszerne zjawisko wykluczenia społecznego?

To nie jest tylko problem naszego kraju. Różnice pogłębiają się na całym świecie. Zaledwie parę osób jest w posiadaniu połowy majątku, jaki istnieje na świecie. Czyli miliony ludzi ma do podziału tę kwotę, którą oni mają rozłożoną między sobą na parę osób przy jednym stole. Jesteście w stanie sobie to wyobrazić? Mam bogatą wyobraźnię, ale to mnie przerasta. Niebawem jedna z tych osób zostanie tryliarderem. Choćby żyła kilka razy, to i tak przez kilka swoich istnień nie byłaby w stanie wydać swojego majątku. To jest niewyobrażalna przepaść. Siłą rzeczy w tak nierównym świecie powstaje zjawisko wykluczenia społecznego.

Jak można temu przeciwdziałać?

Niektórzy z najbogatszych osób na świecie dzielą się swoim majątkiem. Inni ukrywają go w rajach podatkowych. Co my możemy zrobić? Każdy niech zacznie od siebie. Cały czas to powtarzam. Masz wpływ na siebie, swój dom, swoje otoczenie, na ludzi, których spotykasz. Jeśli zadbasz, aby ten mały świat, który cię otacza zmieniać na lepszy, już robisz dużo. Jeśli jest dobrze, rozejrzyj się, komu możesz pomóc w dalszej kolejności. Po to właśnie powstają fundacje, po to ja stworzyłam Moc Kobiet. Każdy robi, co w jego mocy.

A jak kierować procesem integracji, żeby odnieść sukces w łamaniu barier?

Myślę, że tu najlepiej naśladować dobre praktyki, czyli tych, którzy z sukcesem prowadzą podobne inicjatywy. Przyjrzałabym się ich pracy, metodom, schematom i starała się dostosować do indywidualnych potrzeb danej działalności.

Różne są bowiem środowiska i w każdym będą dominowały inne problemy. Jeśli chcemy z sukcesem zarządzać procesem integracji, należy go dostosować do potrzeb grupy, której on ma dotyczyć.

Jakie są Pani dalsze cele?

Chciałabym, aby społeczność Moc Kobiet rozwijała się prężnie i nabierała samoświadomości. Zależy mi, aby osoby, które współpracują w jej ramach faktycznie czuły, że nie tylko przebywają w przedsiębiorczym środowisku, które je wspiera, z którego czerpią, ale aby przejmowały odpowiedzialność za to miejsce i nadal ubogacały je swoimi talentami.

Co chciałaby Pani powiedzieć na koniec naszym Czytelnikom?

Pamiętaj, że to dzisiejsze myśli stwarzają rzeczywistość, w której jutro będziesz żyć! 🙂

Dodaj komentarz