Michał-fotka-420x500

Pomóżmy innym dotrzeć do Marzeń – bądźmy przewodnikami.

Michał Czadernaaktor filmowy, teatralny i telewizyjny. Pracuje w Zespole Teatru Polskiego w Bielsku – Białej od początku swojej kariery. Znany widzom także z serialu wojennego „Czas Honoru” oraz filmu w reż Jana Komasy – „Miasto 44”. 

Panie Michale, jest Pan Absolwentem PWST im. L. Solskiego w Krakowie. Dlaczego wybrał Pan zawód aktora?

"Człowiek z La Manczy" w reż. W. Mazurkiewicza
„Człowiek z La Manczy” w reż. W. Mazurkiewicza

 Czasami myśląc o tym dlaczego wybrałem zawód aktora , mam wrażenie, że to on wybrał mnie, a nie ja jego. Brzmi to dosyć dziwnie ale im dłużej o tym myślę tym większy sens w tym widzę. Jest coś w tym, że aktorstwo jest nie tyle zawodem co bardziej sposobem na życie. Stylem życia. Chcąc nie chcąc, moje życie podporządkowane jest aktorstwu i kręci się w mniejszym lub większym stopniu cały czas wokoło aktorstwa. Wracając jednak do sedna… Wybrałem ten zawód (on wybrał mnie) chyba dlatego ,że bardzo do siebie pasujemy. Nie wyobrażałbym sobie robienia czegoś innego. W liceum zrodziło się marzenie – co by było gdyby ?  I tak od słowa do słowa, od myśli do myśli. Krok po kroku idę przed siebie.

Czy sztuka aktorska wniosła coś szczególnego do Pana życia?

Aktorstwo w szczególności nauczyło mnie nowego patrzenia na świat i ludzi. Mam wrażenie, że stałem się obserwatorem bardziej niż uczestnikiem otaczającego świata. Myślę, że nauczyłem się też siebie samego. Łatwiej jest mi mówić o swoich uczuciach i wyrażać swoje zdanie. Aktorstwo wniosło też w moje życie ogromną ilość wspaniałych wartościowych ludzi, których spotkałem i spotykam na różnych etapach swojego zawodowego życia.

Jak Pan wspomina swój debiut na deskach teatru

Swój debiut teatralny wspominam z dużym sentymentem i uśmiechem. „Balladyna” w reżyserii Natalii Babińskiej na deskach Teatru Polskiego w Bielsku-Białej. Wcielałem się w rolę Skierki. Byłem niesamowicie zestresowany. Cały się trząsłem, chociaż na zewnątrz próbowałem zachować spokój. Pamiętam, że zespół aktorski bardzo mnie wspierał,dodawał otuchy i cały czas ładował mnie dobrą energią. Kiedy tylko kurtyna poszła w górę i przekroczyłem próg sceny…cały stres i strach minęły. Wpadłem w pewnego rodzaju trans spektaklu i pamiętam, że „ocknąłem” się z niego dopiero przy wyjściu do ukłonów. Pamiętam to niezwykłe uczucie kiedy dreszcze przechodzą po całym ciele, uśmiech pojawia się na twarzy widząc pełny teatr oklaskujących spektakl widzów. Później już tylko wielka ulga i radość. Niezapomniane i niesamowite uczucie.

Gdzie aktor może bardziej „rozwinąć skrzydła”? Kamera, czy drewniana scena?

Mam wrażenie, że i  teatr i praca przed kamerą dają nieograniczone możliwości rozwoju.  To tylko kwestia jakich ludzi spotyka się na swojej drodze i tego ile się można od nich nauczyć.

Pracuje Pan w Teatrze Polskim w Bielsku – Białej, można było Pana oglądać również na scenie warszawskiego Teatru Syrena oraz w serialu „Czas Honoru”. Gdzie czuł się Pan najlepiej?

Wszystkie swoje doświadczenia aktorskie – czy to na planie filmowym, czy w Teatrze Syrena w Warszawie czy w ukochanym Bielsku wspominam równie dobrze i miło. Miałem i mam ogromne szczęście spotykać wspaniałych ludzi na swojej drodze. A to ludzie tworzą dobrą atmosferę. Muszę jednak dodać – Krótko – wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

Co bardziej inspiruje – spokojne Bielsko – czy też ogromna stolica?

Myślę , że większym źródłem inspiracji niż miejsca są ludzie.

"Człowiek z La Manczy" w reż. W. Mazurkiewicza
Teatr Polski w Bielsku-Białej

Gdzie tkwi „złoty środek” na pozostanie sobą, przy ogromnej ilości odgrywanych postaci i przyjmowanych wcieleń? Czy „przełączenie się” na swoje własne życie jest trudne? A może w ogóle nie jest to problemem?

Jak wspomniałem wcześniej – nie da się oddzielić życia zawodowego od prywatnego. Nie w aktorstwie. Trzeba znaleźć złoty środek. Na szczęście nie jest to wcale takie trudne. Hobby, znajomi, rodzina czy po prostu drugi człowiek. Wystarczy zachować zdrowy rozsądek i nie dać się zgubić w tej burzy którą niekiedy jest ten zawód. W moim przypadku nie wyobrażam sobie  życia bez wsparcia rodziny i przyjaciół. Często uciekam w muzykę która mnie inspiruje i przenosi w różne miejsca. Sport to zdrowie i cudowny sposób na chwilową ucieczkę. Nic jednak nie przebije spotkań w gronie znajomych i niedzielnego domowego obiadu u mamy.

Nasz Projekt to przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu osób niepełnosprawnych. Wierzymy, że sztuka potrafi łamać stereotypy i minimalizować ograniczenia, bariery. Co Pan sądzi o tego typu Projekcie?

W Bielskim Teatrze wspieramy inicjatywy takie jak Teatr bez Barier. Przybliżamy teatr osobom niepełnosprawnym a konkretnie – niedowidzącym i niesłyszącym, ale nie tylko. Spektakle z audiodeskrypcją oferują dodatkowego „przewodnika” po spektaklu. Sam osobiście nie raz wcielałem się w rolę takiego przewodnika, który z pomocą odbiorników radiowych i mikrofonu czyta widzom przygotowany przez nasz wspaniały dział promocji specjalnie zmodyfikowany scenariusz spektaklu . Zawiera dodatkowe opisy tego co się dzieje na scenie aby przybliżyć spektakl osobom niedowidzącym i pozwolić im łatwiej wyobrazić sobie to czego nie mogą zobaczyć. Na inne spektakle zapraszany jest tłumacz języka migowego, który pomaga widzom niesłyszącym „usłyszeć” to o czym mówią aktorzy na scenie. Uważam, że to wspaniałe inicjatywy i zawsze z wielką radością biorę w nich udział. Uważam, że każda inicjatywa walcząca o równouprawnienie osób niepełnosprawnych w szczególności pomagające przybliżyć kulturę szerszemu gronu odbiorców, zasługuje na ogromne brawa, wsparcie i pomoc na każdym możliwym poziomie.

A czy osoba niepełnosprawna miałaby szansę, aby zostać Artystą?

Ktoś kiedyś powiedział mi, że jeśli chodzi o sztukę – może wykonywać ją każdy – niepełnosprawność nie powinna być przeszkodą a bardziej – możliwością. Istnieją różne inicjatywy, które przybliżają teatr osobom niepełnosprawnym. We Wrocławiu w którym studiowałem działa Teatr Arka w którym profesjonalni zawodowi aktorzy grają na scenie z niepełnosprawnymi aktorami. Byłem kiedyś na jednym z takich spektakli. Niezwykłe przeżycie. Chociażby dlatego, że zawodowi aktorzy choćby nie wiem jak zdolni schodzą na drugi plan. Prawda i siła którą ma w sobie osoba z zespołem downa, będąca na wózku inwalidzkim czy z inną niepełnosprawnością jest niezwykła. Scena tworzy wspaniałą możliwość zapomnienia o podziałach. Aktorstwo rodzi się w głębi i wnętrzu człowieka. Łzy są łzami, uśmiech uśmiechem. Jest jedna prawda na świecie – prawda człowieka i emocji. Myślę, że osoba niepełnosprawna może zostać artystą, ale czy jest to łatwe czy trudne do osiągnięcia nie zależy od poziomu sprawności fizycznej. Trzeba być wytrwałym i podążać za swoimi marzeniami.

"Człowiek z La Manczy" w reż. W. Mazurkiewicza
„Człowiek z La Manczy” w reż. W. Mazurkiewicza

Jak zachęciłby Pan zdrowe osoby do integracji z chorymi? Gdzie tkwią blokady w ludziach, którzy nie potrafią do końca uwierzyć, że osoba niepełnosprawna ma takie samo prawo do życia jak ta zdrowa?

Zachęciłbym przede wszystkim do patrzenia nie fizycznego  bardziej wewnętrznego. Musimy widzieć człowieka, osobę a nie zewnętrzność, która często wywołuje w nas blokady. Wystarczy wyciągnąć dłoń, uśmiechnąć się i rozpocząć rozmowę. To takie proste a zarazem niezwykle trudne. Myślę jednak, że problem, jeśli w ogóle istnieje, to tkwi w naszych głowach i w naszym myśleniu. Wystarczy chcieć, a można zmienić i osiągnąć wszystko.

A jakie są Pana dalsze plany i Marzenia?

Moje marzenia i plany na przyszłość ?! … nie chcę za wiele zdradzać, żeby nie zapeszać…od dziecka jednak rok w rok usprawniam swoją przemowę za  otrzymanie Oscara.  Oby któregoś dnia mogła mi się przydać 🙂

Co chciałby Pan na koniec powiedzieć naszym Czytelnikom?

Na koniec chciałbym powiedzieć, że jest mi bardzo miło, że mogłem zabrać Państwu kilka minut cennego czasu. Muszę też koniecznie dodać –  chcieć to móc. Wierzę, że każdy człowiek ma prawo do marzeń i powinniśmy zawsze robić wszystko co w naszej mocy żeby pomóc je spełniać. Niepełnosprawność jest tylko w głowie.

Dodaj komentarz