shoes-505471_960_720

Stereotyp klosza

Trudno przekonać samego siebie, że miejsce, w którym przebywasz, jest naszym domem i nie zawsze jest to miejsce, w którym tkwi nasze serce. /Jonathan Caroll/

Problematyka zrozumienia osób niepełnosprawnych przez współczesną rodzinę polską. Chore ciało, to niekoniecznie chory umysł. Stereotyp klosza.

Z czym kojarzy nam się słowo dom? Dom jest ostoją rodziny, fundamentem. Dom jest także kojarzony z dzieciństwem, ciastem u babci, świętami, ciepłym rosołem. Dorastamy w domu otoczeni opieką rodziców, dziadków, cioć i wujków. To pod ich nadzorem uczymy się chodzić, mówić, samodzielnie jeść, a także ubierać. Wyruszamy do szkoły zdobywając kolejne etapy kształcenia, przechodzimy edukację pod kątem wiary, nauki życia. Proces dorastania od dzieciństwa, aż po pełnoletność, ma za zadanie doprowadzić nas do samodzielności i życia według własnych poglądów, potrzeb. I wkraczając w dorosłość, sami wybieramy drogę, którą chcemy podążać. Decydujemy się na jakiś konkretny zawód, bądź też zmieniamy go w zależności od zmiany upodobań, czy też konieczności wynikających z sytuacji materialnej; jeśli chcemy, wybieramy partnera życiowego i to z nim zakładamy już własną rodzinę, bądź też pozostajemy w stanie wolnym – są to wybory dokonywane pod wpływem naturalnych pragnień. Oczywiście nie wykluczając przy tym kontaktów z rodziną, która nas wychowała i przekazała pewne prawdy – naturalnie jeżeli te prawdy zawierają określone, dobre wartości. Zdarzają się również przypadki, że ludzie decydują się zerwać takie kontakty, albo też i od urodzenia są samotni i nie posiadają rodziny. Jednakże na etapie dorosłości zazwyczaj to my weryfikujemy już poglądy wyniesione z domów rodzinnych, scalamy je ze swoimi i pozyskujemy „złoty środek” według którego recepty przemierzamy resztę życia. To najczęstszy schemat spełniany przez większość osób i ich rodzin. Czy jednak tak mają wszyscy? Czy każdy człowiek otrzymuje szansę od losu na postępowanie i podążanie pod kierunkiem własnej woli i wyborów?
Niepełnosprawność fizyczna prawie zawsze wzbudza u ludzi poczucie dotknięcia życiową i osobistą tragedią. Wiele rodzin w momencie opuszczenia gabinetu lekarskiego z diagnozą-rozpoznaniem choroby u członka rodziny czuje się pokrzywdzona. Praktycznie od początku rozpoznania u dziecka choroby, np. w przypadku chorób wrodzonych, włącza się w psychice opiekunów tzw. „stereotyp klosza”. Nadmiar opieki określany jest terminem „nadopiekuńczość” i może prowadzić do demobilizacji i uzależnienia osoby o ograniczonej sprawności od pomocy innych osób. Odbiera jej wiarę w siebie i obniża poczucie własnej wartości. Czyni ją niezaradną w codziennym życiu i nie stwarza szansy na rozwój, a nawet izoluje ją od naturalnych kontaktów społecznych [1]. W wieku dziecięcym objawia się on wyręczaniem chorego w czynnościach bądź ciągłą nadopiekuńczością, przesadnym strachem o zdrowie i życie podopiecznego. Wykonywanie określonych zadań daje człowiekowi poczucie własnej wartości, akceptacji i satysfakcji. Ograniczenie, całkowita utrata lub stały brak fizycznej i psychicznej sprawności ma wpływ na wykonywanie oczekiwanych zadań. Pociąga za sobą również konsekwencje psychiczne. Na ogół można je scharakteryzować jako poczucie mniejszej wartości lub utraty dotychczasowej własnej wartości, pozycji i znaczenia w rodzinie, w pracy, w środowisku społecznym oraz odrzucenia emocjonalnego przez innych [2]. Takie podejście skutkuje coraz większym uzależnianiem się chorej osoby od opiekunów, co w dorosłym życiu prowadzi do konfliktów rodzinnych, a później do stanów depresyjnych, lękowych i nerwicowych. Nadchodzi czas, kiedy osoba niepełnosprawna (mowa cały czas o niepełnosprawności ruchowej) staje się dorosłym człowiekiem, który myśli, czuje i pragnie tak, jak zdrowi członkowie rodziny. Tak samo pragnie założyć swoją własną rodzinę, zdobyć zawód zgodny ze swoimi zainteresowaniami i pasjami oraz spełniać marzenia. Niestety dla członków rodzin wciąż tak naprawdę pozostaje „chorym dzieckiem”, często nie jest osobą decyzyjną, jego zdanie jest traktowane jedynie na zasadzie wysłuchania i pozornej akceptacji poglądów. Efekt jest często taki, że ta osoba i tak zostaje podporządkowana decyzjom rodzinnym. Z przykrością zamyka się we własnym świecie i bólu oraz strachu przed wyjściem do społeczności. Świadomość takiej osoby w pewnym sensie zmierza w kierunku świadomości „dużego dziecka” i doprowadza do przykrych sytuacji, w której np. można zobaczyć dorosłą osobę na wózku zanoszącą się histerycznym płaczem i broniącą bezskutecznie swojej decyzji. Jest to skutek tego, że ludzie wiążą chorobę ciała z chorobą umysłu. Istnieje też problem zmęczenia rodziny opieką nad osobą niepełnosprawną – często, gdy jest ona dzieckiem, rodzina daje sobie radę i bagatelizuje problem np. przystosowania domu do wózka, czy też chodzenia o kulach. W późniejszych latach, kiedy rodzina w miarę upływu czasu staje się mniej sprawna, zaczyna się kolejny konflikt, gdyż nieprzystosowany dom i nienauczona samodzielności osoba niepełnosprawna, nawet jeśli chce potem coś zmienić, napotyka na opór ze strony opiekunów i bardzo często słyszy odpowiedzi: „Już za późno”, albo „Nie damy rady już, musisz zostać w domu. Trudno, musisz nas zrozumieć”. Rezultat jest taki, że wykluczenie społeczne i ciągłe wzajemne frustracje doprowadzają do sytuacji stałego konfliktu i obopólnej niechęci.
Istnieje jednak wiele sposobów na poprawienie stanu życia rodzin dotkniętych niepełnosprawnością oraz umożliwienie osobie chorej samodzielnego startu w dorosłość, których polskie społeczeństwo nie dostrzega. Oto kilka z nich:
1. Zwiększenie dotacji na likwidację barier architektonicznych w domach.
2. Zapewnienie osobie z ograniczoną sprawnością oraz członkom jej rodziny opieki psychologicznej, mającej na celu uwolnienie od stereotypowego, błędnego myślenia i pozbawienia lęku przed nowym życiem. Zmiana kierunku myślenia – osoba niepełnosprawna też może być dla kogoś partnerem, nie musi pozostawać „na łasce” opiekuna. Nauka dostrzegania atrakcyjności osoby niepełnosprawnej.
3. Rozpowszechnienie usługi Asystenta Osoby Niepełnosprawnej np. na uczelniach.
4. Likwidacja barier architektonicznych w miejscach publicznych: przystosowanie chodników, ulic, uczelni, budynków pracy, osiedli bloków mieszkaniowych.
5. Zapewnienie transportu w wybrane miejsca.
6. Pogadanki na temat integracji już od szkolnych lat. Zajęcia tego typu w szkołach.

Podsumowując powyższe rozważania:
Nie bójmy się życia i nie ograniczajmy wzajemnie błędnymi stereotypami!!!

[1] Zofia Kawczyńska – Butrym, Niepełnosprawność – specyfika pomocy społecznej, Wydawnictwo Śląsk, Katowice 1998, s. 64.

[2] Tamże, s.53.

Dodaj komentarz